Trakt Królewski: Kupon o wartości 80 zł, 120 zł lub 180 zł na menu White Sushi, 3 opcje do wyboru. Spróbuj japońskich specjałów!

Postanowiłam, że na swoje imieniny chcę iść na sushi. Ponieważ finanse nie przedstawiały się kolorowo, uznałam, że dobrym pomysłem będzie skorzystanie z kuponu – te do susharni regularnie wpadały mi w oczy w newsletterach.
Niestety, wybór był ograniczony. Znalazłam w sumie z 5-6 ofert, z czego tylko 2 dawały możliwość wyboru z menu (a przynajmniej z większej części menu), a pozostałe opiewały na gotowe, skomponowane zestawy.
Mając do wyboru kupon do Kwitnącej Wiśni i White Sushi, zdecydowałam się na to drugie. Od Wiśni odstraszyły mnie ceny, a White Sushi, chociaż niewiele tańsze, było mi już znane z jednej wizyty tuż po ich otwarciu. Wprawdzie jedzenie nie powaliło mnie wtedy na kolana, ale też nie miałam mu nic do zarzucenia.
Miłą niespodzianką przy zakupie kupony była możliwość uzyskania małego rabatu po udostępnieniu linku do oferty na swoim Facebook’u. Chętnie skorzystałam i zamiast 89 zł zapłaciłam 85 za kupon wart 180. Wprawdzie wydawałoby się, że 4 zł to nieduża oszczędność, ale zawsze to coś. No i sam gest się liczy, sprawia że czuję się przychylniej nastawiona do MyDeal’a.
W zasadach korzystania z oferty, napisano, jak to zwykle bywa w przypadku kuponów do restauracji, iż trzeba dokonać rezerwacji przynajmniej dzień wcześniej. Kupon kupiłam w poniedziałek, imieniny miałam w czwartek, więc czasu było mało. Na szczęście, istnieją telefony, a restauracja nawet takowym dysponuje – przynajmniej taki wniosek wyciągnęłam po odwiedzeniu ich strony internetowej. W rzeczywistości dodzwonienie się do restauracji okazało się niemożliwe. od 12 do prawie 22 próbowałam w regularnych interwałach. Bezskutecznie. Skończywszy pracę o 22 zdecydowałam się załatwić sprawę rezerwacji osobiście, obawiając się, że następnego dnia sytuacja będzie wyglądać podobnie.
Na miejscu problemu z rezerwacją nie było.
W czwartek punktualnie o godz. 16 wraz z moim chłopcem stawiliśmy się na miejscu.
Pani, która nas obsługiwała była bardzo miła. Z racji niewielkiego obłożenia, bez problemu mogliśmy wybrać stolik, który najbardziej przypadł nam do gustu. Złożyliśmy zamówienie, kelnerka przyniosła napoje i czekaliśmy na sushi.
Jako że zamówiliśmy duży zestaw i dodatkowe maki chwilę się zeszło. Miłym gestem było przyniesienie mniejszej części zestawu wcześniej, żebyśmy, jak miła kelnerka określiła, „nie umarli z głodu”. Minusem był brak tzw. „przegryzacza” – duża część odwiedzionych przeze mnie susharni podaje małe sałatki, żeby skrócić klientowi czas oczekiwania i zaostrzyć apetyt. Niemniej, co kraj to obyczaj i nie był to największy minut wizyty.
Poprosiliśmy o brak niepodawanie imbiru do zestawu, ponieważ żadne z nas go nie lubi. Kelnerka zanotowała sobie naszą uwagę, ale do sushi mastera – na obu talerzach znalazły się solidne porcje. Zamówiliśmy tamagomaki, które wg menu powinny składać się z trzech rodzajów ryb, serka philadelphia oraz awokado. Po skonsumowaniu, z przykrością odkryliśmy, że zamiast awokado, użyto ogórka, którego mój luby szczerze nienawidzi. Ta część posiłku stała się więc dla niego niejadalna.
Wrażenie smakowe były dokładnie takie jak zapamiętałam – poprawne. Zdecydowanie rozczarował rozmiar rainbow uramaków, która z innych restauracji mam zapamiętane jako jedne z bardziej „wypaśnych”. Gdybym zamierzała tam częściej bywać, oczekiwałabym zdecydowanej poprawy doprawienia ryżu.
Ostatnie niemiłe wrażenia pozostawił również fakt, że jedna z kelnerek przy barze czule obściskiwała się z innym pracownikiem przy barze w trakcie chwilowego zastoju ruchu (ale może firma po prostu ma luźną politykę odnośnie okazywania publicznie uczuć przez pracowników?) oraz długie oczekiwanie na rachunek – dawno już skończyliśmy konsumpcję, zdążyłam się odświeżyć, posiedzieliśmy chwilę co chwilą rzucając wymowne spojrzenie pracowników, którzy chwilowo ewidentnie nie byli przytłoczeni pracą, a i tak dopiero rachunek otrzymaliśmy dopiero po tym jak luby osobiście udał się do baru i poprosił. Nieładnie.
Podsumowując: abstrahując od nieudanych prób komunikacji telefonicznej pierwsze wrażenie było bardzo dobrze, niestety, cytując: „nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy”, a tu finisz zdecydowanie pozostawiał wiele do życzenie.
Na plus mogę jedynie zaliczyć to, że potknięcia nie były wymierzone w nas jako w „kuponiarzy” – zrzuciłabym je raczej na karb nieformalnej atmosfery (może szefa nie było – albo faktycznie jest „luźniejszy”) lub nieuwagi. Pozostali (nie kuponowi) klienci nie doświadczali lepszego traktowania, więc obiektywnie oceniając wywiązanie się z kuponowej umowy: bardzo OK.

Posted in MyDeal, warszawa | Tagged , , , , | Leave a comment

19 zł zakupon o wartości 50 zł do wykorzystania na dowolne zestawy sushi w Izzy Sushi

Kiedy na CITEAMie pojawiła się ta oferta, kupiliśmy od razu 5 kuponów. 95 zł za sushi warte 250 zł? Dobry deal!

Pierwszy raz poszliśmy 8 listopada ubiegłego roku i było bardzo ok. Poszliśmy tylko we dwójkę, więc uznaliśmy, że jeśli zużyjemy tylko 3 kupony, to najemy się bez problemu. Troszkę się przeliczyliśmy – zamówione zestawy nie zaspokoiły naszego głodu, ale gotowi byliśmy zwalić to karb naszego wcześniejszego wygłodzenia, niż niedoskonałości dań. Zwłaszcza, że bardzo miła obsługa zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie, a do zamówionych zestawów dostaliśmy dzbanuszek herbaty gratis. GRATIS! W sytuacji kiedy zazwyczaj gruponiarze narzekają na zmniejszone porcje, gorsze miejsca, itp. my dostaliśmy darmowy dodatek do kuponu. Wypas!

Niestety, za drugim razem nie było tak kolorowo.

Na długi czas zapomnieliśmy o posiadanych kuponach i prawie że przegapilibyśmy upływ terminu ważności. Szczęśliwie jednak pamięć zadziałała i dziś ponownie odwiedziliśmy susharnię na Kabatach.

Zapomnieliśmy dokonać rezerwacji telefonicznej, nasza zła, więc właściwie nic dziwnego, że usłyszeliśmy, że nie ma już miejsc i wszystkie stoliki są porezerwowane do późnego wieczora (wprawdzie na żadnym ze stolików nie było żadnej karteczki „rezerwacja”, a zajęty fizycznie w chwili naszego przyjścia był tylko jeden, no aaaale – kimże my jesteśmy,  żeby kwestionować prawdomówność obsługi?). Postanowiliśmy więc zamówić zestawy i odebrać je później, a w międzyczasie udać się na spacer i zakupy do pobliskiego Tesco.  Poprosiliśmy o zestaw 2 i 7 (razem 38 kawałków za równe 100 zł). Usłyszeliśmy, że jedzenie do odbioru będzie za trzy godziny. Na plus obsłudze można zaliczyć, że wzięła od nas numer telefonu i obiecali zadzwonić, jeśli by się im udało zrobić sushi wcześniej.

Oczywiście, nie udało się. Kiedy równo o wyznaczonej godzinie stawiliśmy się po odbiór jedzenia, zostaliśmy poproszeni o zaczekanie „jeszcze chwileczkę”, bo zestawy nie były gotowe. W końcu dostaliśmy nasze sushi, zapakowane w papierową torbę i plastikowe, dodatkowo płatne pudełka i pojechaliśmy do domu. Na Pragę. Z Kabat. I tu czekała nas kolejna niemiła niespodzianka. Zamiast zestawu 2, dostaliśmy zestaw 3 – o 6 kawałków mniejszy i o 3 złote tańszy i z zupełnie innymi, mniej smacznymi składnikami.

Nieładnie. Bardzo nieładnie.

Posted in CITEAM, warszawa | Tagged , , | Leave a comment